foto1
Szkoła Podstawowa w Rossoszycy
foto1
Szkoła Podstawowa im.Władysława Łokietka w Rossoszycy
foto1
Szkoła Podstawowa im.Władysława Łokietka w Rossoszycy
foto1
Szkoła Podstawowa w Rossoszycy
foto1
www.zsprossoszyca.pl
Tel. 43 829 68 28
szkolarossoszyca@op.pl

Szkoła Podstawowa w Rossoszycy

WYDARZENIA


ODWIEDZINY

180582
DziśDziś73
WczorajWczoraj475
TydzieńTydzień1716
MiesiącMiesiąc4050
WszyscyWszyscy180582
54.82.112.193

Poniedziałek - 6.06.2016

Wreszcie nadszedł dzień, na który czekaliśmy z niecierpliwością. Pakowanie się do autobusu poszło nam na podziw szybko – mamy już doświadczenie;-)

O 6.33 ruszyliśmy – droga do Wrocławia okazała się rzutem beretem….

Na większą przerwę zatrzymaliśmy się, zgodnie z sugestią naszego kierowcy – pana Stefana Graczyka, w Dobromierzu. Oczom nam ukazała się „siłownia na trawie”. Ochoczo skorzystaliśmy prostując nogi oraz podziwiając wyczyny co bardziej wysportowanych kolegów i koleżanek.

Poza tym poszliśmy malowniczą ścieżką do zapory nad Jeziorem Dobromierskim, utworzonym na rzece Strzegomce, biegnącej na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego w woj. Dolnośląskim. Widoki budziły nasz zachwyt, zwłaszcza z szczytu zapory.

W naszych planach było również zobaczenie malowniczych ruin zamku w Bolkowie położonego na zamkowym Wzgórzu - 396 m n.p.m. Podejście wcale nie było takie łatwe i dawało zapowiedź wspinaczek w kolejnych dniach „zielonej szkoły”. Wejście po schodach na wieżę widokową pozwoliło nam w pełni nacieszyć się widokami miasteczka położonego na łagodnym wschodnim stoku.

Zgodnie z legendą wartownia na górze zamkowej stała już w IX w.

Niestety wieża w Radomierzu nie była otwarta – zresztą wspólnie stwierdziliśmy, że nie mamy czego żałować, gdyż widoki z okien autobusu już nam odsłaniały piękne wzgórza.

Nareszcie dojechaliśmy na miejsce - czyli do domu wypoczynkowego Admirał w Karpaczu. Po krótkim rozlokowaniu, nie chcąc tracić czasu udaliśmy się na zwiedzanie miasta. Zaciekawił nas Kościół Górski Naszego Zbawiciela(powszechnie znany jakoKościół WanglubŚwiątynia Wang) przeniesiony w 1842 z miejscowości Vang leżącej nad jeziorem Vangsmjøsa w Norwegii. Został on zbudowany z sosnowych bali na przełomie XII i XIII wieku. Powstał jako jeden z około tysiąca (przetrwało kilkadziesiąt) norweskich kościołów klepkowych – i uważany jest za najstarszy drewniany kościół w Polsce. Był mocno zniszczony, ale nadawał się do sprzedaży w celu rozbiórki i odbudowania w innym miejscu – po długich perypetiach stanął tu – gdzie obecnie stoi.

Na zakończenie wędrówki po Karpaczu odwiedziliśmy kilka sklepików z pamiątkami i wróciliśmy do „Admirała”. Z radością patrzyliśmy na bogaty stół szwedzki – nasze serca podbił, wśród wielu smakołyków, makaron z sosem śmietanowo-truskawkowym.

Po takiej kolacji z nową energią rozpoczęliśmy wieczór integracyjny. Rozmieszczenie nas na dwóch piętrach zwłaszcza temu sprzyjało;-). I tu kolejna niespodzianka – mimo wyczerpującego dnia porwała nas muzyka dyskotekowa. Pani Eugenia okazała się świetną didżejką i organizatorką zabawy.

Wyładowane emocje sprawiły, że już około godz. 24 nastała „prawie” cisza nocna.

Wtorek- 7.06.2016.

Na szczęście nikogo rano nie trzeba było popędzać, zapowiedź śniadania i pieszej wędrówki podziałała mobilizująco na wszystkich. Naszym przewodnikiem w tym dniu był pan Jerzy Frontczak. Mówił, że damy radę…

No musieliśmy, bo nie było innego wyjścia. Na początek weszliśmy na chwilkę do hotelu „Gołębiewski” podziwiając jego wnętrza.

Niestety potem zaczęliśmy pokonywać bardzo strome podejście, a dalej wcale nie było łatwiej. Kluczyliśmy w Karkonoskim Parku Narodowym wchodząc coraz wyżej, aż naszym oczom ukazał się widok zapierający dech w piersiach – Kocioł Małego Stawu. Z „ochów” i „achów” idących z przodu można było domyślać się, że widok jest wart tych godzin wspinaczki. Faktycznie – ogromne góry i my – mali ludzie z otwartymi buziami….   z podziwu i by złapać oddech ;-) Na wysokości 1195 u stóp schroniska PTTk - Samotnia – wreszcie dłuższy odpoczynek.

Po zjedzeniu naszych zapasów i po chwilach zadumy nad cudami natury, ruszyliśmy jeszcze wyżej - do schroniska Strzecha Akademicka. Ostatecznie weszliśmy na wysokość 1285 m n.p.m. skąd mogliśmy dostrzec nawet Jelenią Górę.

Ale czekało nas jeszcze zejście – wcale nie takie łatwe – strome i po szutrze. Jednak wszystkim udało się bezpiecznie zejść mijając po drodze powalone połacie lasu, podziwiając szczyty wokół, o których ciekawie opowiadał przewodnik.

Dzień skończył się tradycyjnie posiłkiem oraz ………dyskoteką. Zadziwiające było to, iż na szlaku ciężko było czasem podnosić nogi… ale w tańcu to …..jakoś łatwiej.;-).Dzień ten był wielkim sprawdzianem dla najmłodszych uczestników zielonej szkoły i zdali go na szóstkę. Bez ociągania i marudzenia, za to z uśmiechem na ustach dzielnie wspinali się po głazach jak młode kozice.

Środa – 8.06.2016

Trzeciego dnia w „Admirale” czujemy się już jak u siebie. Śpimy spokojnie, mimo iż nie jesteśmy sami. Czasem jest ponad setkę nocujących. Jednak atmosfera jest wspaniała, a pani Eugenia stara się by nie brakowało nam nawet ptasiego mleczka.

Zapowiada się znów wspaniała pogoda więc wybieramy się z nowym przewodnikiem – panem Maciejem Chmieleckim, zdobywać zamek Chojnik.

W tym celu jedziemy do Jeleniej Góry - Sobieszewa. Stamtąd wyruszamy na górę Chojnik mierzącą 627 m n.p.m. Na jej szczycie wznosi się warownia z XIV wieku.

Zamek Chojnik składa się z zamku dolnego otoczonego fortyfikacjami. Po stronie północnej wznosi się cylindryczna wieża, a w północno-wschodnim narożniku baszta łupinowa. Wzdłuż murów kurtynowych znajdują się budynki mieszkalne i gospodarcze.

Najpiękniejszy widok ukazał się tym, którzy odważyli się wejść po stromych schodach na wieżę widokową. Po zwiedzeniu zamku udaliśmy się malowniczym szlakiem aby podziwiać wodospad Szklarki. Pogoda nadal nam dopisuje, a przez to i humory. Chętnie zjadamy słodkie bułki, popijamy wodą i… wędrujemy dalej. Przed nami wizyta w Leśnej Hucie. Witają nas przepiękne rzeźby. Oglądanie jak powstają szklane cudeńka sprawia, że zapominamy o bolących nogach. Wydaje nam się , że to co widzimy to czary - z kulki gorącego szkła powstaje ptaszek, słoń… a naszej pani Ani Dragon udaje się wyczarować szklany kwiatek.

Po zakupach pamiątek oraz oscypków w Szklarskiej Porębie udajemy się na obiadokolację. Mamy na dziś dość – ale okazuje się, że to nie koniec….

Chłopcy rozgrywają mecz towarzyski z grupą uczniów z Morąga.

Kiedy w krzakach nad urwiskiem ginie kolejna piłka…. wynik meczu jest korzystny dla nas….2-1;-) Tradycyjnie wieczór, a właściwie wczesna noc, kończy się dyskoteką……… ………..i tradycyjnie wielu z naszych uczniów bawi się cudnie, budząc podziw tych bardziej zmęczonych wspinaczką za dnia.

Zostaje nam sprawdzić tylko czy wszyscy są w łóżkach …i możemy próbować zasnąć. O dziwo …śpimy spokojnie bez niespodzianek.

Czwartek 9.06.2016

Dziś mamy w planie zwiedzanie okolic. Najpierw udajemy się do wsi Bukowiec. Tam wdrapujemy się polną ścieżką na wzgórze, nad którym króluje wieża strażnicza pośród romantycznego parku krajobrazowego. Nasz podziw budzą lipy zrośnięte po kilka sztuk razem.

Bukowiec to nieduża wieś w Rudawach Janowickich. Wzmianki o wsi pochodzą już ze średniowiecza, ale przełomową datą w jej historii jest rok 1785, kiedy to przechodzi na własność hrabiego Fryderyka Wilhelma von Reden,  inicjatora i protektora uprzemysłowienia Górnego Śląska. To on tworzy w Bukowcu romantyczny park krajobrazowy, zaliczany do najcenniejszych i najpiękniejszych w Prusach. Na terenie zachowały się: Belweder w formie świątyni greckiej, neogotyckie Mauzoleum, Dom Ogrodnika, Wieża, Amfiteatr.

Kolejnym punktem programu jest krótkie zwiedzanie Mysłakowic – wsi w Dolinie Pałaców i Ogrodów. Zaczynamy od parku przypałacowego, gdzie podziwiamy replikę szczęk wieloryba grenlandzkiego nad brzegiem Stawu Wyspowego. „Oryginale szczęki wieloryba grenlandzkiego, zakupił sam król Wilhelm IV za 45 talarów od wrocławianki, niejakiej Hermann. Mają sześć metrów długości, tworzyły bramę nad brzegiem Stawu Wyspowego w Mysłakowicach. Niestety w latach 80. za sprawą wandali szczęki znalazły się pod wodą. Udało się je odłowić przy oczyszczaniu stawu ale kości uległy już znacznemu zniszczeniu. Zabezpieczona część oryginału szczęk została wyeksponowana w Gminnym Ośrodku Kultury w Mysłakowicach.” (za http://www.myslakowice.pl)

Następnie podziwiamy pałac oraz park w Łomnicy. Najwcześniejsze informacje o pałacu pochodzą z XV wieku. Obecnie budynek ma charakter barokowy, a park w stylu angielskim urzeka spacerujących. Po drugiej stronie ulicy odpoczywamy na ławeczkach przed uroczą restauracją i zwiedzamy sklepiki folwarczne. Niestety - ceny są kosmiczne i nie robimy zakupów;-) Próbujemy jednak lokalnych dżemów – są pyszne!!

Teraz jedziemy do Cieplic – uzdrowiska założonego w 1281 roku.

Od przewodnika p.Macieja dowiadujemy się o licznych osobistościach odwiedzających to miejsce. Najznamienitszym gościem była królowa Marysieńka Sobieska z licznym dworem w roku 1687. Przechodzimy się ulicami miasteczka i kierujemy się do parku zdrojowego następnie do jednego z uzdrowisk, gdzie próbujemy wody mineralnej. Jednak lody po drugiej stronie ulicy są smaczniejsze.;-)

        Kolejnym punktem wycieczki jest zwiedzanie Sztolni Kowary – Kopalni Liczyrzepa. Po ubraniu ochronnych kasków udajemy się na podziemna wędrówkę podczas której podziwiamy minerały, dowiadujemy się o przeznaczeniu kopalni uranu. Na koniec zachwyca nas pokaz laserowy.

Zmęczeni wracamy na posiłek do” Admirała”. Wieczór kończy się dyskoteką – tym razem dojechała młodzież z innych okolic więc zabawa jest w najlepsze.

Piątek 10.06.2016

W ostatni dzień budzimy się wcześniej bo niestety czeka nas pakowanie i sprzątanie pokojów. Jak to zawsze bywa… .po kolejnej kontroli znajdują się jeszcze bluzy, czapki, ręczniki… .itp. , które wracają do swoich właścicieli.

Dziś zaczynamy zwiedzanie Karpacza od wizyty w Muzeum Lego i gier wideo. Młodsze dzieci piszczą z zachwytu nad ilością i różnorodnością zgromadzonych klocków, sprytnie poskładanych w place budowy, lotniska, place zabaw itp. Starsi cieszą się możliwością przetestowania nieznanych im gier komputerowych.

Oczekiwaną atrakcją jest zjazd wózkiem na torze saneczkowym „Kolorowa”. Nawet początkowo bojący się - odważnie wsiadają i cieszą się zjazdem.

Nasze spotkanie z Karkonoszami kończymy w Muzeum Minerałów Juna.

„Ekspozycja prezentuje okazy uratowane z pożaru Muzeum Ziemi JUNA w Szklarskiej Porębie oraz najwyższej jakości eksponaty użyczone przez zaprzyjaźnionych geologów i kolekcjonerów. Znaleźć tam można ametysty, kryształy górskie, malachity, jak również diamenty, szafiry i złoto.”

Przy wystawie funkcjonuje sklep firmowy oferujący szeroką gamę wyrobów z naturalnych minerałów i właśnie tam dokonaliśmy ostatnich zakupów dla rodziców i rodzeństwa. Przepiękne kamienie stały się wisiorkami - pamiątkami.

Ostatni raz udajemy się na przepyszny obiad i żegnamy się z przeuroczą właścicielką – panią Eugenią. Obiecujemy wrócić i zaopatrzeni w słodkie bułki żegnamy Karpacz. Po kilkugodzinnej jeździe z małymi przerwami wracamy do czekających rodziców. Dzieci wpadają w ich ramiona, a nam opiekunom jest miło usłyszeć podziękowania za opiekę i wspaniałe przeżycia naszych podopiecznych.

Ze zdziwieniem ale i radością słyszymy, że już możemy planować kolejny wyjazd bo chętnych nie zabraknie…..

Z takimi zdobywcami szczytów – damy radę;-)

mt_gallery:

 

b_150_100_16777215_00_images_stories_1526-5t.jpg